3°C Lekki deszcz

Lecą Wióry: Trudno obrazić prawdziwego leśnika?

Blogi, Lecą Wióry Trudno obrazić prawdziwego leśnika - zdjęcie, fotografia

Henio Małanka, samozwańczy przywódca ekologów we wsi Krużganki, właśnie zajmował się tym co lubił najbardziej, czyli szkalował Lasy Państwowe pod zlewnią mleka.

- Złodziej na złodzieju i złodziejem pogania! – oznajmiał zgromadzonemu tam właśnie kwiatowi miejscowej inteligencji. – Kradną, prowadząc wyrąb naszej Puszczy w sposób bezmyślny i rabunkowy! Jeżdżą po lesie najwyższej jakości samochodami terenowymi, kłując w oczy dobrobytem!

Kwiat inteligencji istotnie wydawał się pokłuty w oczy, a nawet solidnie czymś potłuczony (widocznie auta służby leśnej musiały być lepszego niż zazwyczaj sortu), bo Siwy i Stary Konieczko (w zasadzie całe audytorium słuchające Małanki), świdrowali otoczenie podbitymi i napuchniętymi jak przejrzałe węgierki oczyma.

- Każdy leśnik to złodziej! – zawołał donośnie ekolog Henio Małanka widząc, że takie słowa wzbudzają aplauz pośród audytorium. – Każdy jeden! Las dla nich to magazyn desek i boazerii! Wycinają naszą Odwieczną Puszczę po to by napychać kałduny! A najgorszy jest miejscowy przedstawiciel leśnego złodziejstwa! Leśnej mafii!

Tu Małanka wskazał w kierunku leśniczówki Krużganki, gdzie rezydował leśniczy Zdzisio.

- To on nakazał wycinkę zrębu przy Tamulku! – zawołał tak przejęty, jak sam Piotr Skarga podczas swoich słynnych kazań – Tam gdzie mieszkała liczna rzesza jeleni, saren, łosi, kun i łasic!

- I dzików! – dodał Stary Konieczko (dodał to bo lubił dziki i uważał je za smaczne zwierzęta).

- Leśnik to synonim złodziejstwa… – wołał nawiedzonym głosem Małanka, ale właśnie w tym momencie musiał przerwać swój pożyteczny wykład, bo oto na rowerze nadjechała małżonka leśniczego, rosła i postawna Kaszubka, która na nieszczęście ekologa, wszystko usłyszała.

Nie wdawała się w zbędne dyskusje, tylko tak jak stała, rosła i potężna, wymalowała Henia Małankę w zadziwioną gębę z taką siłą, że uległ on sile bezwładności, a potem grawitacji i legł na podest zlewni zupełnie pozbawiony przytomności. Audytorium uciekło, przy czym pozostał po nim jeden but filcowy, po który Stary Konieczko bał się wrócić.

Kiedy małżonka wróciła do leśniczówki, zwróciła się z pretensjami do małżonka:

- Jak długo stary durniu będziesz pozwalał Heniowi Małance znieważać się pod zlewnią?! Znowu nazywał cię w obecności miejscowego elementu złodziejem nie mając ku temu żadnych dowodów!

- A cóż ja mogę? – wzruszył ramionami leśniczy Zdzisio popijając kawę. – Przecież z durniem bił się nie będę!

- No to czekaj stary bałwanie, aż se założy konto na fejsbuku i cała Polska się dowie, żeś pijak i złodziej, bo każdy pijak to złodziej! – zahuczała małżonka i wychodząc trzasnęła drzwiami w sposób tak gwałtowny, że na ziemię spadł najświętszy cennik detaliczny na produkty drzewne.

- He, he – zaśmiał się niepewnie leśniczy Zdzisio, a podleśniczy i Romuś podchwycili ów niepewny śmiech i chichotali przez dłuższy czas, nie wiedząc tak naprawdę cóż mają teraz uczynić.

(Źródło: http://lecawiory.blog.pl/2016/08/27/trudno-obrazic-prawdziwego-lesnika/ Foto: pixabay.com/ milk-cans)

Lecą Wióry: Trudno obrazić prawdziwego leśnika? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na dziendobrybialystok.pl