3°C Lekki deszcz

Pan Henryk. Bloger z ulicy Waszyngtona

Blogi, Henryk Bloger ulicy Waszyngtona - zdjęcie, fotografia

- Panie Wojtku, pan jeszcze do przedszkola chodziłeś, a ja już w gazecie wojewodę atakowałem.

Bo Pan Henryk pracował od 1975 roku w Gazecie Współczesnej. Wówczas wojewodą był Zygmunt Sprycha, ja zaś rzeczywiście jeszcze do przedszkola chodziłem. W roku 1983 w czasie stanu wojennego Pan Henryk został zwolniony. I poszedł do redakcji Krajobrazów. Zresztą życiorysem mógłby Pan Henryk obdzielić kilka osób, piłkarz Polonii Bydgoszcz, kierownik PGR-u, dziennikarz, teraz zaś bloger. Komputer stoi w kuchni przy oknie. Widok na całe podwórko.

- Na Waszyngtona mieszkam od 1978 roku, od samego początku, jak tylko te wieżowce powstawały. Wówczas mieszkały tu same elity. Wszyscyśmy się znali i kłaniali w drodze do sklepu. Teraz rozmaicie bywa. Ale Panie Wojtku sprawa jest do załatwienia! Emeryci i renciści czasem muszą już wyjadać kit z okien! Nie dałoby się jakiejś giełdy pracy zrobić czy czegoś podobnego? Rada Miasta nie ma żadnych możliwości? Tylko zmienianie nazw ulic?

I wyciąga Pan Henryk rozmaite artykuły prasowe, o rentach, emeryturach, indywidulanych funduszach.

- I skoro już się spotkaliśmy, to jeszcze jedna sprawa do załatwienia jest! Widzi Pan to ogrodzenie przedszkola? W zeszłym roku zrobili. Choć stare jeszcze wyglądało bardzo porządnie. Ile to pieniędzy na to poszło, nie wie Pan? Nie można było coś bardziej sensownego za to kupić?

- Na przykład co? - pytam

Pan Henryk tylko wzrusza ramionami

- Jak to co?! Plac zabaw z porządnego zdarzenia chociażby! Albo każdemu dziecku w przedszkolu po tablecie.

- No bez przesady! - żachnąłem się

- A dlaczego nie? - zapala się pan Henryk - Tablety byłyby na wyposażeniu przedszkola tak jak inne zabawki. Jak długo zamierza Pan tkwić w epoce misia i klocków? Moja siedmioletnia wnuczka jest bardziej obyta z komputerem niż ja!

I kolejna sprawa, to parking przy przedszkolu! Dlaczego brama zamykana jest po zamknięciu przedszkola? Okoliczni mieszkańcy parkują wokół na trawnikach, a tyle miejsc pustych stoi. I widzi Pan tą ścieżkę wydeptaną w trawie? Jak można niszczyć zieleń?! Tak trudno zrobić parę kroków więcej? Koniecznie trzeba deptać trawniki? Pisałem już o tym do Prezesa Spółdzielni. I dlaczego Pan chodzi bez czapki?! Proszę włożyć choć kaptur! I odezwać się, jak już Pan coś załatwi w radzie z tą pracą dla rencistów!

Panie Henryku, chylę czoła! Oczywiście w kapturze!

(Wojciech Koronkiewicz)

Pan Henryk. Bloger z ulicy Waszyngtona komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na dziendobrybialystok.pl